Ślimaki w akwarium MINIPORADNIK – zapobieganie, walka

Jeśli jest coś co nie daje spać akwarystom po nocach bardziej niż glony to z pewnością są to ślimaki. Czasem wręcz odnoszę wrażenie, że niektórzy tylko po to założyli akwarium, by z nimi walczyć i rwać sobie włosy z głowy. Tymczasem temat ten jest dosyć prosty - w niniejszym miniartykule przedstawię w sposób kompleksowy wszystko co powinniście wiedzieć na temat ślimoli.

Ślimak - czy aby na pewno to twój wróg?

Przyznam się, że do końca nie rozumiem agresji akwarystów kierowanych w kierunku ślimaków. To są w końcu całkiem przydatne stworzonka w akwarium. Jako ekipa sprzątająca zajmują się usuwaniem martwej materii organicznej - resztek pokarmu, gnijących roślin czy padniętych mieszkańców akwarium. Akwarysta często sobie nie zdaje nawet sprawy jaką dobrą robotę wykonują ci mali koleżkowie. Padnięta rybka w małym akwarium jeśli zdryfuje gdzieś między skały czy rośliny mogłaby leżeć długimi dniami i gnić i zatruwać wodę, podczas gdy przy obecności ślimaków temat może zniknąć nawet w kilkanaście godzin.

Warto tutaj wspomnieć o najczęściej powtarzanym przez akwarystów micie - ślimaki niszczą rośliny. Otóż nie, nie i jeszcze raz nie. Ślimaki nie jedzą zdrowych roślin! Tylko te osłabione, uszkodzone lub gnijące. Jeżeli twierdzisz, że plaga ślimoli niszczy ci rośliny, to przede wszystkim pochyl się nad ich kondycją. Ślimaki żywią się głównie martwą materią organiczną, więc jeśli trafią na słabującą roślinę to zaczną ją podskubywać, czego zazwyczaj efektem będzie ostateczny jej koniec. Ale powtórzę jeszcze raz wyraźnie, zdrowych, dobrze prowadzonych roślin ślimaki nie niszczą!

Ślimaki - wektor ataku - czyli skąd one się wzięły?

Ślimaki w akwarium mogą pojawić się na wiele sposobów. Najczęściej przynosi się je z roślinami w formie dorosłych osobników lub kokonów przyczepionych do liści. Jaja ślimaków mogą również trafić z wodą w której są transportowane rybki ze sklepu lub od znajomych. Szczególną uwagę trzeba zwrócić też na wszelkie podłoża pochodzące z innych zbiorników, które umieszczamy w akwarium, gdyż w nich ślimaki mogą przetrwać nawet długi okres bycia poza wodą.

Jeżeli ktoś podjął radykalną decyzję o robieniu restartu akwarium w celu pozbycia się plagi ślimaków to tak naprawdę musi pójść już na wojnę totalną, czyli zaorać i zdezynfekować wszystko - rośliny, podłoże, korzenie, kamienie, filtry i gąbki. O tym będziemy jednak pisać jeszcze dalej w szczegółach.

Plaga ślimaków - walka i zapobieganie

Tak naprawdę przy walce ze ślimakami najważniejsza jest jedna rzecz - kontrola sytuacji. Musicie pamiętać o jednym - plaga nie robi się sama z siebie i nie robi się w ciągu 1 dnia. Jeżeli doszło do tego, ze macie już setki albo tysiące ślimaków w akwa to tylko dlatego, że zawaliliście sprawę. Oznacza to, ze w akwarium są ogromne ilości pożywienia (gnijące i obumierające rośliny, padnięte stworzenia, resztki nie zjedzonego pokarmu, pokłady detrytusu) na którym ową plagę sobie wyhodowaliście. W akwarium można mieć trochę ślimaków, ale tak długo jak zbiornik jest prowadzony prawidłowo i nie ma w nim za dużo materii organicznej to ślimaki nie namnożą się do ilości, które można uznać za uciążliwe.

Pierwszą linią obrony jest nie pozwolenie, by ślimaki dostały się do zbiornika. Można to przeprowadzić na kilka sposobów. Przede wszystkim można bazować głównie na roślinach invitro, które jakoby z definicji są sterylne. Po drugie zakupione rośliny (z wody) można dokładnie oglądać, płukać w zimnej wodzie i czyścić ze wszystkich nieproszonych gości. Metoda ta sprawdza się dosyć dobrze, ale zazwyczaj trudno jest zauważyć i pozbyć się jaj i kokonów ślimaków. Można stosować metody chemiczne do odkażania, ale o tym będę pisać jeszcze później. Można również nabywać rośliny od dostawców gwarantujących, że są one wolne od ślimaków. Należy podchodzić do tego jednak bardzo ostrożnie, gdyż zazwyczaj oznacza, to, że rośliny zostały zaprawione jakąś chemią i może ona zostać uwolniona po przeniesieniu do naszego zbiornika. Teoretycznie wszystkie rośliny powinny być po okresie karencji, ale sam dobrze wiem, że w praktyce bywa z tym bardzo różnie i rośliny często potrafią być zabójcze dla niektórych mieszkańców naszego zbiornika. Należy zatem uważać by nie wylać dziecka z kąpielą, gdzie wsadzimy sobie ładne roślinki do akwarium, a stracimy całą populację krewetek.

Jeżeli jednak doszło do sytuacji, że nieproszeni goście już trafili do naszego zbiornika to należy wrócić do początku akapitu. Liczebność ślimaków spokojnie można utrzymać na poziomie nie specjalnie rzucającym się w oczy, ale podstawą jest tutaj odpowiednia higiena zbiornika.

Działania w przypadku plagi

A co jeśli jednak daliśmy ciała i ślimaków jest już coraz więcej? Wtedy należy podjąć radykalne działania, które dosyć klasycznie dzielimy na:

  1. metody mechaniczne - czyli wyłapujemy ślimaki i wyrzucamy je. Raczej nie próbujemy ich zabijać i rozgniatać, gdyż w ten sposób dostarczamy tylko kolejnej pożywki dla kolejnych zastępów. Pomocne mogą być wszelkiej maści pułapki i metoda ‘na liść sałaty’.
Zaletą tych metod jest to, że nie mają one negatywnego wpływu na akwarium. Wadą tych metod jest przede wszystkim czasochłonność i wymóg systematyczności. Usunięcie 100% ślimaków może okazać się wręcz niemożliwe i trwać tygodnie.

  1. metody biologiczne - czyli wpuszczamy do akwarium zwierzęta, które będą żywić się ślimakami. W praktyce oznacza to albo wpuszczenie drapieżnych ślimaków anentome helena (potocznie zwanych helenkami), bocji wspaniałych lub jakichś kolcobrzuchów. Po kolei:


anentome helena - zasadniczo chyba najlepsza opcja. Mały, ładny ślimak który poluje na inne małe ślimaki. Sam nie rozmnaża się zbyt chętnie w akwarium. W zależności od liczebności plagi zazwyczaj wystarczy kilkanaście lub kilkadziesiąt sztuk, by na przestrzeni kilku tygodni wybić nieproszonych gości. Heleny błędnie przez różnych akwarystów są posądzane o polowanie na krewetki (a czasem nawet na ryby). Stanowczo temu zaprzeczam i zawsze powtarzam swoim klientom - żadna zdrowa krewetka nie padnie ofiarą heleny, to trochę tak jakby oczekiwać, że żółw upoluje zająca. To że czasem znajdziemy helenkę rz truchle krewety czy ryby nie znaczy, że zostały one przez nią zabite! Wszystko jest w normie i ślimak robi po prostu swoją robotę.

Zalety: Mały, ładny ślimak skutecznie zwalczający inne ślimaki.

Wady: Sama jest ślimakiem ;). Zazwyczaj potrzebujemy ich w większej ilości by zwalczyć plagę. Helenki mogą również polować na mniejsze egzemplarze ozdobnych i pożądanych ślimaków.


Bocje - bocje są prawdziwymi odkurzaczami jeśli chodzi o sprzątanie ślimaków - szczególnie te najpopularniejsze - bocje wspaniałe. Niestety dotyczy to głównie dorosłych sztuk, które wymagają przede wszystkim dużych i bardzo dużych litraży. Biorąc pod uwagę, że są to też ryby towarzyskie, które trzeba trzymać w ławicy może się szybko okazać, że nie dysponujemy odpowiednim zbiornikiem dla nich.

Zalety: ładna ryba o ciekawych zachowaniach, odkurzacz na ślimaki

Wady: Wymaga dużego zbiornika i towarzystwa innych przedstawicieli swojego gatunku. Będzie polować na wszystkie ślimaki, również te ozdobne.


Kolcobrzuchy - To również bardzo skuteczni pogromcy ślimaków. Niestety mogą być bardzo agresywne w stosunku do innych mieszkańców akwarium i wymagają specyficznych warunków. Mimo, że niepozorne i często uznawane przez akwarystów za słodkie czy urocze to potrafią siać niesamowity zamęt w zbiornikach i ubić nawet dużo większe od siebie ryby. Trudno jest skompletować odpowiednią dla nich obsadę do akwarium towarzyskiego.

Zalety: Bardzo ciekawe ryby odżywiające się ślimakami – bardzo skuteczne.

Wady: często agresywne, trudne w utrzymaniu, wymagają specjalnych warunków, dosyć trudno dostępne.

Metody biologiczne mimo, że najlepsze i najwygodniejsze mają swoje podstawowe wady. Właściciele mniejszych zbiorników praktycznie są skazani tylko na helenki, ci co mają większe szkła mogą się pokusić o wpuszczenie bocji, jeżeli te będą pasować do koncepcji całego akwarium. Kolcobrzuchy ze względu na swoją specyfikę są opcją tylko do akwarium gatunkowego i siłą rzeczy w takowym nie będzie problemu ze ślimakami (zazwyczaj problemem w nim jest za mała ilość ślimaków głównie :D). Czy to są wszystkie gatunki zjadające ślimaki? Oczywiście, że nie. Niestety są to jedyne w miarę powszechne gatunki, które można próbować wprowadzać do akwarium towarzyskich. Liczne pielęgnice i inne duże ryby są skutecznymi killerami ślimaków, jednak ich specyfika uniemożliwia wpuszczanie ich do 'zwykłych' akwariów.

  1. Metody chemiczne - to wszelkiej maści specyfiki, które dodajemy do wody, by pozbyć się ślimaków. Zasadniczo jest to metoda najszybsza i najskuteczniejsza, niestety niesie za sobą liczne ryzyka.
Po pierwsze nagły pomór setek ślimaków może być początkiem końca zbiornika - zatrucie amoniakiem i azotynami wykończy nam ryby i ześlę plagę glonów. Koniecznie po wybiciu ślimaków należy koniecznie odessać je odmulaczem i zadbać o właściwą filtrację biologiczną.

Po drugie należy założyć, ze większość preparatów ślimakobójczych będzie też działało zabójczo na krewetki i/lub co delikatniejsze ryby, a czasem nawet na rośliny. Producenci często nawet nie podają na opakowaniach ostrzeżeń o potencjalnej szkodliwości dla innych organizmów. Czyli nawet jeżeli środek jest określany jako bezpieczny należy do tego podchodzić bardzo ostrożnie i kontrolować sytuację w zbiorniku. Preparaty mogą niszczyć florę bakteryjną w filtrach lub mieć negatywny wpływ na rośliny. Należy pamiętać, że preparaty chemiczne mogą się akumulować w roślinach i pozostawać szkodliwe nawet po dłuższym czasie i uwalniać się z roślin po przeniesieniu do innych zbiorników.

Na jakie objawy należy zwrócić uwagę? Jeżeli po dodaniu specyfiku, krewetki zaczynają wychodzić ze swoich kryjówek, biegać po całym akwarium lub wykonywać tzw. loty to trzeba czym prędzej zacząć działać, bo za paręnaście minut będzie już za późno. Krewetki trzeba zacząć szybko wyłapywać do jakiegoś pojemnika do którego należy włożyć kamień napowietrzający, dodać sporą ilość świeżej wody oraz jakiś uzdatniacz. Umieszczenie małego filtra z wkładem węglowym lub samych pałeczek węgla do wody też nie zaszkodzi. Szybko podjęta akcja ratunkowa, zazwyczaj pozwala uratować krewetki, które były już nawet w kiepskim stanie.

Zostawiając kwestie pierwszej pomocy w razie W, wracamy do metod chemicznych. Po trzecie na obecną chwilę większość komercyjnych preparatów na ślimaki w naszym kraju została wycofana ze sprzedaży, gdyż wymagają one szeregu różnych pozwoleń (traktowanie są podobnie jak pestycydy). Oznacza to, że znalezienie odpowiedniego specyfiku może być dosyć utrudnione. Walkę można podejmować na własną ręke przy użyciu siarczanu miedzi, należy jednak pamiętać, że miedź jest metalem ciężkim i może być zabójcza również zabójcza dla krewetek, ryb i glonów. Dawkowanie należy prowadzić zatem bardzo ostrożnie.


Powyższe metody walki zasadniczo wyczerpują temat walki ze ślimakami w akwarium. Jeszcze raz podkreślę – najważniejsze jest utrzymywanie akwarium w dobrej kondycji – wtedy problem skorupkowych gości nie urośnie do rangi plagi i spokojnie da się z nim żyć. Jeżeli zaliczacie się do frakcji ‘ostatecznego rozwiązania kwestii  ślimaków’ to przede wszystkim musicie działać systematycznie i zdecydowanie. Półśrodki nie przynoszą rezultatów i mogą zamienić utarczkę z mięczakami w wielomiesięczną wojnę pozycyjną.